EXPEDCJA III Sey Kraków Pekin 2008
2009-05-08 13:36
Idea Expedycji III wielu wydawała się szalona - autostopem do Pekinu w grudniowe mrozy ?!
W pomysł uwierzyli jednak Agata Krzemień i Witek Rybski oraz organizator – serwis www.zaile.pl, właściciel marki EVENT EXPEDYCJA. Dalej wszystko potoczyło się szybko – zdobywanie wiz, szukanie noclegów na couchsurfing, zaopatrzenie się w mapy, przewodniki oraz niezbędny sprzęt, dzięki głównym sponsorom: www.shoshon.pl i wydawnictwu Pascal, zdobyte bez trudności. Na koniec, trzeba było jeszcze uspokoić rodzinę i przyjaciół, i już można było ruszać w trasę. Dokładnie 18 listopada, o godzinie 11:32, zaczęła się miesięczna przygoda z Expedycją III Sey Kraków – Pekin 2008!
Agata i Witek przeżyli niezapomniane chwile. Po kolei odkrywając uroki nieznanego im dotąd świata, garściami czerpali z innych kultur i starali się poznać wszystko „od środka” - posmakować, poczuć na własnej skórze.
Przez prawie miesiąc pokonywali własne słabości oraz przeciwności losu, by dotrzeć do celu – stolicy, położonych niemal na drugim końcu świata, Chin.
Jak te 26 dni i te 12 tysięcy kilometrów zapisało się w pamięci naszych podróżników?
ROSJA
Droga po horyzont, a naokoło totalna pustka. Gdyby nie życzliwi kierowcy - pan Wladimir w swoim tirze, chłopak z Zafirą rodziców, dyrektor kompanii naftowej z pięcioma żonami, Grigorij, śpieszący się „do Ałtajskiej dziewuszki” – nie wiadomo czy Expedycja by się powiodła, a już na pewno nie byłaby taka przyjemna. Cały urok drogi przez Syberię to jej mieszkańcy, którzy, niezależnie od majętności, zawsze chętnie oferowali pomoc, ciepły kąt do spania, domowe smakołyki i godziny rozmów. A na sam koniec urzeka jeszcze Bajkał – przestaje przeszkadzać nawet mróz i zmęczenie. Dla takiego widoku warto dotrwać.
MONGOLIA
Znowu powitalne uśmiechy na twarzach ludzi. I koni, i wielbłądów. Niezmierzony step upstrzony gdzieniegdzie kolorowymi jurtami. Zapachy, smaki, zupełnie inny tryb życia – dla europejczyków coś bardzo egzotycznego. Tylko jak tu łapać stopa, jak droga nagle się kończy w środku niczego? Grunt to się nie poddawać – kilka zmian w planie podróży i ratunkiem okazuje się pociąg. Stukot kół odprowadza Expedycję aż do granicy.
CHINY
To, że tutaj autostop w ogóle nie istnieje, nie przeszkadza w kontynuowaniu podróży. Korzystając z autobusów i pociągów też można poznać wiele ciekawych osób. W oczy najbardziej rzuca się zamiana alfabetu w chińskie znaczki. Samodzielnie nie da się już rozszyfrować nazwy miasta, a co dopiero potrawy z menu w restauracji. Ale do zobaczenia jest dużo. Zakazane Miasto, Plan Tiananmen, obiekty olimpijskie. Multum wrażeń i tłum ludzi. Nic dziwnego, że chce się odpocząć – Wielki Mur Chiński w mroźny dzień robi za oazę spokoju. A myśli razem z nim ciągną się aż po horyzont.
„Co wspominamy najintensywniej? Adrenalinę, która burzyła w nas krew przez całą podróż. Czy nasz kolejny dobroczyńca nie okaże się z mafii? Czy nie przyczepi się do nas milicja? Czy nie zgubimy się gdzieś pośrodku niczego? Czy nie zamarzniemy? Czy zdążymy przed nocą? Co z nami będzie za chwilę? To wszystko nadawało naszym dniom posmak nieznanego, niespodziewanego i nieprzewidywalnego. Na szczęście, spełniły się nam tylko te różowe scenariusze. Znajomi twierdzą, że mieliśmy farta. My - że pomogła nam otwartość, uprzejmość i zrozumienie ze strony napotykanych ludzi. Taką wyprawę można podsumować tylko trzema słowami: warto, warto, WARTO!”- wzdychają nasi podróżnicy
I jak tu zakończyć taką przygodę? Nawet w Krakowie co chwilę wracają wspomnienia. Notatki z podróży, adresy poznanych ludzi i zdjęcia same się wyciągają. Właśnie dlatego powstała galeria fotografii, dostępna na www.zaile.pl i prezentowana na wernisażach w całej Polsce - aby móc podzielić się tamtymi chwilami i zachęcić innych do ruszenia „w świat” i odkrywania nieznanego.
Może warto pomyśleć o następnej Expedycji? Tym razem zapraszamy do Iranu. Nowe wyzwania i nowe emocje czekają. Wszystkie szczegóły pojawią się niebawem na stronie www.zaile.pl. Do zobaczenia!
|